Relatywna deprywacja 

Radom i Ziemia Radomska - spojrzenie z dystansu

Temat: Ostatni wykład z psychologii
OK, skróciłam troche to co było na wykładzie. Myślę, że to najważniejsze. Ominęłam eksperymenty. Życzę wszystkim powodzenia na egzaminie:))


AGRESJA
Działanie agresywne - zachowanie ukierunkowane na spowodowanie fizycznej lub psychicznej szkody.

Agresja:
-wroga(akt poprzedzony uczuciem złości,irytacji; cel to zranienie, zadanie bólu)
-instrumentalna( celem nie jest ból, agresja ma miejsce "przy okazji")

Freud: hydrauliczna koncepcja agresji
*popęd życia(eros)
*popęd śmierci
(tanathos)


Sytuacyjne uwarunkowania agresji:
1. Na ile pobudzane jest ciało migdałowate (w rdzeniu kręgowym) impulsy elektryczne,
guzy mózgu powodujące nacisk
2. związki chem. produkowane przez nasz organizm - testosteron
mężczyźni większa gotowość do agresji
3.sytuacje w okreslonych sytuacjach powoduja wzrost agresji
- hamujace
*barbiturany
*opiaty
*alkohol
-pobudzajace
amfa, kokaina
4. Ból - jesli zwierze jest zranione łatwiej zaatakuje człowieka
5. sytuacje natury społ
-frustracja
6.deprywacja czyli pozbawienie wprost
deprywacja relatywna - pewne poczucie jednostki że posiada mniej niż zasluguje
7. wynik bezpośredniej prowokacji
-przypadkowa
-możliwosc odwetu
8. bodziec wywolujacy agresje

Teoria spolecznego uczenia sie agresji
Bandura - przez obserwacje
- prez nasladowanie innych ludzi
Źródło: zyciepubliczne.fora.pl/a/a,55.html



Temat: Marcin Przybyłek
<podnosi rękę> Można się dołączyć do dyskusji? Widzę, że zeszliście na tematy okołosocjologiczne, a że to mój konik, czuję się zobowiązany dorzucić swoje trzy grosze (:


Ciekawe, czy kiedykolwiek takie pozostałości znikną z człowieczego zachowania, czy może te relikty są nieodłącznym elementem naszej części "zwierzęcej". Kiedyś każdy obcy był konkurentem do jedzenia czy samicy, obce plemię już w ogóle - ciężko było lubić innych.

>>> To tylko jedna część prawdy. Druga, kto wie czy nie większa, rozbija się o naszą tożsamość - opisujemy sami siebie nie tylko na podstawie podobieństw do pewnych ludzi, ale także różnic z innymi. A że człowiek jest zwierzęciem stadnym, to wystarczają mu choćby najmniejsze przesłanki by przyporządkować się do grupy A i NIE do grupy B.

No bo się wygoliły do dna na podobieństwo idiotek z pornosów. Także, drogi Qubusiu, moim zdaniem potrzeby, o których piszesz, są generowane przez kretynów. Równia pochyła, bracie...
No, ale czy zawsze tak było? Ideały piękna zmieniają się od dawna, przez jakiś czas były związane z czynnikiem biologicznym, który dziś działa na nas tylko podświadomie. W dużej mierze są to chyba procesy nieuchwytne, w tym sensie, że gdy już się je zauważy, to jest za późno, żeby odkryć punkt początkowy. Może zresztą nie mają wyraźnego punktu początkowego. Bo od kogo teraz się zaczęło?

>>> Good point. Bo takie oceny przemian kulturowych są ze swej natury subiektywne i relatywistyczne. Jeśli dziś mówimy o zmianach mód i potrzeb, to pomyślcie sobie co nasi dziadowie myślą o nas. A nasi prapradziadowie o swych wnukach... I tak dalej. Podobno znaleziono chiński zwój sprzed 3,5k lat, w którym pewien mędrzec rozwodził się nad upadkiem obyczajów i idiotycznym ciągiem młodzieży do bezsensownych stylów i praktyk. Nihil novi.

Moja odpowiedź jest krótka: ingerować. Jest granica kulturowej normy. Tą granicą jest poczucie krzywdy gdy krzywdzony zaczyna widzieć, że może być inaczej, czyli gdy ma możliwość zobaczenia, jak jest w innych krajach itd. Ludzie godzą się na poniżanie i na kaleczenie tylko dlatego, że NIE WIEDZĄ, że może być inaczej. Gdy się dowiadują - rodzi się bunt.
Ja dodałbym do tego jeszcze jeden warunek - nie wiedzą lub nie wierzą. I ta druga sytuacja, wiedzy bez wiary, jest chyba jeszcze gorsza...
Ojoj, ale jazda... jak to wszystko odkręcić? Może od początku: nasza wizja innych ludów jest beznadziejnie skażona europocentryzmem. Mamy tendencje do uważania swych wartości moralnych za jedynie słuszne i - co gorsza - czujemy się usprawiedliwieni by interweniować tam, gdzie uważamy że dzieje się 'poniżenie' i 'krzywda' wg naszych standardów, a nie tych funkcjonujących w innych społecznościach.
I to jest właśnie najgorszy z możliwych sposobów - bo każda kultura na obcą interwencję w głównej mierze reaguje podobnie: dysydenci (mówię tu o członkach społ., którzy przyjmą nową modę) są wydalani, następuje centralizacja, a członkowie danej społeczności wmawiają sobie, że to co robią jest dobre - znany mechanizm pozwalający uniknąć relatywnej deprywacji. Dlatego też jedyną opcją by skutecznie zmienić cudze nawyki jest pokazać inne możliwości, a nie narzucać ich za pomocą ingerencji.

Jeśli potrzeba przykładu, to wyobraźcie sobie sytuację, gdy u nas pojawia się przedstawiciel 'wyżej rozwiniętej' kultury i zaczyna mówić, że małżeństwo to poniżenie (bo umniejsza wolność jednostki) i krzywda (bo nakłada na jednostkę dodatkowe obwarowania psychiczne i nieracjonalne zobowiązania). By to udowodnić wskazuje świat natury, gdzie faktycznie naczelne nie znają takiego pojęcia jak wierność partnerowi. Jak na to zareagowalibyście? a) sama prawda, koniec z tymi atawistycznymi anachronizmami!!1one1; B) kamieniem go; c) niech pilnuje własnego nosa, my już sami wiemy jak należy robić.
Źródło: forum.cdaction.pl/index.php?showtopic=28064


© 2009 Radom i Ziemia Radomska - spojrzenie z dystansu - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates